SENIORZY › RELACJE
» 18 kolejka - 04.04.2015r.
» Sędzia: Łukasz Kolter (Dębnica) jako główny oraz asystenci: Dariusz Ogórek (Kamnica) i Krzysztof Kłos (Miastko)
0:2
(0:1)
MKS Debrzno KS Damnica
 0:1 Piotr Terefenko (15)
 0:2 Grzegorz Jaśkiel (62)

4 strzały celne 5
13 strzały niecelne 7
4 rzuty rożne 1
5 spalone 3
10 faule 17
4 żółte kartki 3
0 czerwone kartki 0
1 karne 0
widzów ok. 100

MKS: Słonka - W. Taras (67 Łukaszuk), Ryhanycz (79 Ar. Biszczanik), Szostek, Zabrocki - Lica (78 K. Ryngwelski), Władyczak, Malmon, Kawczak, Stalka - P. Klejdysz (74 Marczak)
Żółte kartki: Szostek, P. Klejdysz, Malmon, Stalka

  Czas
gry
Gole Asysty Strz.
celne
Strz.
niec.
Faule Faulo-
wany
Spalo-
ne
Sławomir Słonka90       
Wojciech Taras66   12  
Krystian Ryhanycz78    1  
Krystian Szostek90       
Dariusz Zabrocki90    14 
Bartłomiej Lica77   31  
Paweł Władyczak90    15 
Szymon Malmon90  11211
Michał Kawczak90   2121
Sebastian Stalka90  24 1 
Patryk Klejdysz73  12112
Tomasz Łukaszuk24       
Wojciech Marczak17     1 
Karol Ryngwelski13     11
Artur Biszczanik12     1 

Wszystko źle
Po słabym meczu MKS przegrał w Wielką Sobotę na własnym boisku z KS Damnica 0:2. Damniczanie okazują się być jednym z naszych najbardziej niewygodnych rywali w lidze, skoro w trzecim z rzędu spotkaniu z nimi czerwono-niebiescy są słabsi, nie strzelając przy tym ani jednego gola. Nie ma co ukrywać, porażka była zasłużona, bo goście zaprezentowali się lepiej od zespołu Pawła Władyczaka. Grali mądrze, spokojnie, bardziej konsekwentnie, a że przy tym mieli jeszcze odrobinę piłkarskiego szczęścia, to wywieźli znad Debrzynki trzy punkty. Nam przyszło spożywać wielkanocne jajeczko w kiepskich humorach.

O absencjach pauzujących za kartki Przemysława Szczubiała i Pawła Wegnera informowaliśmy już przed pierwszym gwizdkiem, tego dnia nie oglądaliśmy na boisku również Łukasza Wieczorka i Łukasza Płóciennika. Dla przeciwwagi wrócili do składu po przyjeździe do Debrzna Władyczak i Sławomir Słonka, kontuzjowany wcześniej Sebastian Stalka oraz zajęty obowiązkami służbowymi Bartłomiej Lica. Spośród siedemnastu wpisanych do sprawozdania piłkarzy nie wystąpili ostatecznie Robert Oleksiewicz i Grzegorz Dudek.

Przed rozpoczęciem premierowego w roku 2015 meczu na Stadionie Miejskim odbyła się miła uroczystość. Leszek Gliszczyński, właściciel Gospodarstwa Rolnego Kwaszarnia Gliszczyński został przez kapitana emkaesiaków Stalkę uhonorowany pamiątkową koszulką, identyczną z tymi, w których zagrali z KS Damnica nasi zawodnicy. Opatrzono ją numerem 12, co oznacza dwunastego członka teamu. Przypomnijmy, że to właśnie dzięki hojności L. Gliszczyńskiego, seniorzy naszego klubu od kilku tygodni mogą dysponować nowym kompletem strojów z logo jego firmy.

Już w 2. minucie mogliśmy wyjść na prowadzenie. Patryk Klejdysz znalazł się w dogodnej pozycji, uderzył płasko, ale jeden z przeciwników trącił futbolówkę i wyszła na róg, którego... sędzia nie zauważył. Trudno uwierzyć, lecz to była jedyna(!) celna próba MKS-u w ciągu 45 minut I połowy... Potem obserwowaliśmy prawdziwy festiwal niecelnych strzałów, bowiem naliczyliśmy ich w tym okresie rywalizacji aż jedenaście. W 9 min. przyjezdni zagrozili bramce Słonki, jednak piłka minęła prostokąt. Niezwykle istotne zdarzenia dla losów konfrontacji nastąpiły pod koniec pierwszego kwadransa. W 14 min. po dośrodkowaniu P. Klejdysza nabiegający z prawego skrzydła na piłkę Lica mocno uderzył ją głową w długi róg i golkiper damniczan Błażej Hermann niechybnie skapitulowałby, gdyby nie to, iż "gała" odbiła się od słupka. Szkoda tej sytuacji, tym bardziej, że gra szybko została przeniesiona na drugą stronę, a tam po serii podań w znakomitej pozycji znalazł się Piotr Terefenko i bez problemu wcelował do siatki. 0:1.

Od razu chcieliśmy wyrównać i była ku temu szansa. W 18 min. po wrzutce Wojciecha Tarasa i interwencji Hermanna piłka po poprzeczce wyszła na rzut rożny. Za moment P. Klejdysz zagrał do W. Tarasa, ale uderzenie było nieprecyzyjne. W 19 i 20 min. Stalka dwukrotnie spudłował. Brakowało dokładności, zimnej krwi w kolejnych okazjach, czy to Stalce czy Licy. Mniej więcej po 30 minutach gry nad stadion nadciągnęły bardzo ciemne chmury i diametralnie zmieniły się warunki atmosferyczne. Mecz w końcówce I części toczył się w arcytrudnej aurze, przy padającym początkowo śniegu, a później nawet obfitym... gradzie.

Liczyliśmy na zmianę obrazu gry po wyjściu z szatni, ale z minuty na minutę przekonywaliśmy się, że tego dnia nie będzie to raczej możliwe. Rywale wybijali z rytmu debrznian, z wielkim mozołem przychodziło nam sklecenie składnej akcji. W 62 min. damniczanie wywalczyli kornera. Był to pierwszy tego rodzaju stały fragment dla gości i od razu został wykorzystany. Po dośrodkowaniu piłki nie zdołał wybić Słonka, nie zapobiegliśmy uderzeniu jej głową przez Grzegorza Jaśkiela, usiłował jeszcze ratować sytuację Lica, lecz niestety futbolówka i tak wylądowała w celu. Dalsze minuty przebiegały pod dyktando MKS-u, ale zabrakło jakości i skuteczności. Na domiar złego w 77 min. zmarnowaliśmy rzut karny! Dariusz Zabrocki (bodaj najlepszy w drużynie debrzneńskiej) został sfaulowany w obrębie szesnastki i arbiter Łukasz Kolter wskazał na "wapno". Rozgrywający 100. mecz w zespole seniorów (innymi jubilatami byli Michał Kawczak i Zabrocki, obaj wystąpili 50. raz) Szymon Malmon strzelił źle i Hermann poradził sobie z obroną. To już druga jedenastka w tym sezonie, której nie potrafiliśmy zamienić na bramkę, poprzednio na koniec rundy jesiennej podobna wpadka przydarzyła się P. Klejdyszowi w Studzienicach.

W 83 min. mieliśmy jeszcze rzut wolny wykonywany przez Stalkę, ale i tym razem piłka poleciała ponad bramkę. Trzeba było z niechęcią zaakceptować porażkę jak również fakt, iż w kolejnym spotkaniu w Kobylnicy zagramy nie tylko bez Szczubiała wciąż zdyskwalifikowanego za czerwoną kartkę, ale także Stalki i P. Klejdysza, Obaj zobaczyli po czwartym żółtym kartoniku w edycji 2014/2015 i zostali zmuszeni do jednotygodniowego odpoczynku...
(SM)

::  Copyright © 2003-2021 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::