SENIORZY › SPARINGI
Trzy karne, gol samobójczy i "okienko" - 7:3 w Lipce 21.04.2021r.
Kontrolne spotkanie seniorów z rywalami zza między, czyli grającym w klasie B GTS-em Lipka przebiegało podobnie jak gra sparingowa między tymi zespołami przed kilkoma tygodniami. Wtedy debrznianie zwyciężyli 5:2, teraz 7:3, prowadząc w pewnym momencie już 6:0. Wszyscy są już stęsknieni ligi, ale dobrze, że w środku tygodnia nadarzyła się okazja do meczu towarzyskiego.

Czerwono-niebiescy pojechali do Lipki w 19-osobowym zestawieniu, bez narzekającego na uraz po niedzielnym spotkaniu z Piastem Skic Damiana Kamowskiego. W składzie był natomiast jeden debiutant, Marcin Chabowski. 26-latek podjął treningi z teamem Sławomira Słonki i otrzymał szansę pokazania się w zawodach kontrolnych. Identycznie jak w meczu sprzed paru dni Wojciech Taras, nominalny obrońca zluzował w trakcie zawodów Słonkę, jednak tym razem między słupkami spędził pełną połowę.

Jak należało się spodziewać, od pierwszych chwil dominowali emkaesiacy. W 6 min. po akcji Norberta Muchy i W. Tarasa ponad poprzeczką uderzył Sebastian Stalka. W 10 min. po podaniu Pawła Władyczaka w dobrej pozycji znalazł się Michał Pacholik, przełożył piłkę na prawą nogę i strzelił niecelnie. W 12 min. powalczył przy narożniku boiska Gracjan Wenda, następnie szybko oddał strzał, przy czym futbolówka powędrowała w... aut. Kolejna nieudana próba to uderzenie Muchy w 13. minucie.

Następne dwa ataki przyniosły powodzenie. W 16 min. na 1:0 trafił z bliska Władyczak, a asystę zapisaliśmy Pacholikowi. Wcześniej podał do niego Stalka, w akcji uczestniczył także Krzysztof Szawarniak. Właśnie "Szuwar" podwyższył na 2:0 w 21 min., gdy przechwycił piłkę Mucha, powędrowała do Stalki, a po jego zagraniu Krzysztof mocno przymierzył i po ręce golkipera i poprzeczce "gała" ugrzęzła w siatce. Dominowaliśmy bezapelacyjnie, ale z precyzją było na bakier. Jak choćby w 23 min., kiedy po wymianie piłek między Władyczakiem, Pacholikiem i Stalką, ten ostatni nie wcelował w światło bramki. W 25 min. Szawarniak rozciągnął grę do skrzydła, dośrodkowywał Wenda, a Władyczak nieczysto uderzył głową. W 29 min. było już dużo lepiej. Po kornerze w wykonaniu Stalki ładna główka Szawarniaka i 3:0!

Końcowy kwadrans I połowy nie przyniósł zmiany rezultatu, lecz nie znaczy to, iż było nudno. Nasi piłkarze kilkakrotnie byli o krok od zdobycia czwartej bramki (32 min.- Szawarniak do Stalki, dogranie na środek pola karnego i niecelna główka Władyczaka, który mógł swobodnie przyjąć podanie i wykończyć akcję nogą, 34 min.- bomba W. Tarasa z narożnika szesnastki obok prostokąta, 37 min. - Pacholik do Wendy, zbyt lekki strzał młodego zawodnika MKS-u, po chwili silne uderzenie Domańskiego, 39 min.- Stalka wrzucał w pole karne, Władyczak przebiegał obok piłki, lecz nie dotknął jej i... uderzyła w słupek, 43 min.- strzał Stalki ponad bramkę), zaś lipczanie oddali groźny strzał w 30. minucie, a w 33 min. otrzymali prezent od sędziego Bartłomieja Chrzana, który podyktował jedenastkę za rzekomy faul Błażeja Boruckiego. Krystian Zaborowski zasłużył na brawa za postawę fair, ponieważ... podał piłkę Słonce z jedenastego metra... Szacunek!

Aż do 70. minuty utrzymywało się trzybramkowe prowadzenie emkaesiaków. W tym czasie zmarnowaliśmy kilka bardzo dobrych okazji, albo też brakowało nieco szczęścia. W 48 min. Mucha dograł do Szawarniaka, obejrzeliśmy bardzo mocny strzał, a futbolówka po nodze obrońcy i rękach interweniującego bramkarza wyszła na róg. W 49 min. Pacholik do Szawarniaka, piłka ponownie przy "Kołku", wrzutka i... poprzeczka, w 58 min. natomiast Kacper Bielecki ładnie dostrzegł Bartłomieja Licę, ale ten został powstrzymany przez golkipera. Poza tym odnotowaliśmy korner bity przez Stalkę w 60 min., wolej Boruckiego i... przecinający ten strzał Jakub Nykiel obił słupek, a w 66 min. płasko uderzał Bielecki, lecz zbyt lekko.

Ostatnie dwadzieścia minut przyniosło... siedem goli! W obydwu drużynach rozluźniły się szyki obronne. W 70 min. piękną bramkę uzyskał strzałem z wolnego z lewej nogi Krzysztof Dudzic. To było klasyczne okienko! Później przypomniał o sobie Wojciech Marczak. W 76 min. wykorzystał karnego (ręka jednego z rywali), a w 79 min. po dobrym zagraniu Bieleckiego wbiegł w pole karne i strzałem po ziemi ulokował piłkę w siatce. Było więc aż 6:0, ale to nie finisz festiwalu snajperskiego. W 80 min. ripostowali bowiem gospodarze (konkretnie Mateusz Michalski), w 85 min. Dominik Michalski trafił na 6:2 głową, a za moment po kontrze, w której ton nadawali Bielecki i Nykiel trafienie samobójcze zaliczył Dawid Romanek. Wynik na 7:3 ustalił w 90+4. minucie M. Michalski, z karnego, którego znowu nie powinno być, bo Wojciech Marzec absolutnie nie przewinił...

GTS Lipka- MKS Debrzno 3:7 (0:3)

0:1 Paweł Władyczak (16)
0:2 Krzysztof Szawarniak (21)
0:3 Krzysztof Szawarniak (29)
0:4 Krzysztof Dudzic (70)
0:5 Wojciech Marczak (76-k)
0:6 Wojciech Marczak (79)
1:6 Mateusz Michalski (80)
2:6 Dominik Michalski (85)
2:7 Dawid Romanek (86-s)
3:7 Mateusz Michalski (90+4-k)

MKS: Słonka (46 J. Kuliński)- W. Taras, W. Marzec, Borucki (76 Majkowski), Domański (68 Chabowski)- Wenda (58 Lica), Władyczak, Mucha (66 Marczak), Pacholik (56 Bielecki)- Stalka (64 K. Dudzic), Szawarniak (53 Nykiel)

Od 46. minuty w bramce MKS-u stał W. Taras

Z rana na siódemkę 18.04.2021r.
Wysokim zwycięstwem MKS-u zakończył się sparing seniorów z Piastem Skic, rozgrywany w niedzielny poranek, bardzo wcześnie, bo już o godz.10.00. Beniaminek wielkopolskiej klasy A, zajmujący wysoką trzecią lokatę po rundzie jesiennej, przegrał w Debrznie 1:7, jedynie momentami stawiając większy opór zespołowi Sławomira Słonki. Zaliczyliśmy ważne 90 minut w drodze do wznowienia rozgrywek ligowych i to było najważniejsze.

W drużynie debrzeńskiej pokazało się 15 zawodników, z czego niewiele ponad kwadrans na boisku w barwach czerwono-niebieskich Pawła Wegnera należy traktować wybitnie gościnnie. Tym razem zabrakło w składzie Jakuba Kulińskiego, Bartłomieja Rutyny, Krzysztofa Szawarniaka i Bartłomieja Licy, a obecny na stadionie Maciej Domański nie zdecydował się na grę z powodu drobnego urazu.

Piast to ekipa, z którą emkaesiacy w przeszłości mieli okazję skonfrontować się w swoim pierwszym sezonie na ziemi pilskiej, 1995/96, czyli... ćwierć wieku temu. Wówczas w rundzie jesiennej zremisowaliśmy na własnym boisku 2:2, aby w potyczce rewanżowej pokonać gospodarzy 3:1 i uczynić milowy krok ku awansowi (pierwszemu w historii klubu) do klasy okręgowej. Co ciekawe, jedynymi łącznikami w drużynie z Grodu Dzika z tamtymi wydarzeniami i teraźniejszością są... Sławomir Marzec i Wojciech Marzec, czyli ojciec i syn. Sławek w obydwu meczach przed laty był zmiennikiem (najpierw Sylwestra Nylca, a następnie Mirosława Kisełyczki), kontynuujący z powodzeniem rodzinne tradycje Wojtek w niedzielę zagrał 90 minut. Team ze Skica prowadzony obecnie przez Ryszarda Ludewicza po dłuższym okresie spędzonym poza rozgrywkami Wielkopolskiego ZPN-u (występował w tym czasie w tzw. lidze powiatowej zrzeszenia LZS) w edycji 2019/2020 przystąpił do zmagań w klasie B i wywalczył natychmiast promocję szczebel wyżej.

Do przerwy wygrywaliśmy 2:0, a obydwa trafienia dzieliło zaledwie 60 sekund. W 16 min. dokładne podanie Michała Pacholika ładnym, płaskim strzałem z pierwszej piłki z kilkunastu metrów zamienił na gola Sebastian Stalka. Zaraz po wznowieniu gry ponownie skutecznie zaatakowaliśmy, gdy w 17. minucie Jakub Nykiel wyłożył futbolówkę Gracjanowi Wendzie i ten nie miał problemu ze sfinalizowaniem akcji. W I części stworzyliśmy ponadto jeszcze cztery inne okazje na gole. W 13 min. Nykiel dobrze przełożył piłkę w polu karnym, ale niepotrzebnie zwlekał z uderzeniem, w 15 min. po dograniu Nykiela będący na dobrej pozycji Paweł Władyczak został przyblokowany, w 36 min. podawał Norbert Mucha, strzelał Stalka, nogami odbił piłkę golkiper, a dobitkę Stalki udaremnił obrońca, poza tym w 39 min. po faulu na Musze rzut wolny wykonywał Pacholik, jednak prawą nogą posłał piłkę ponad poprzeczkę.

Realne zagrożenie pod bramką Słonki oglądaliśmy w 23 min., gdy po kornerze Słonka piąstkował, a jeden z rywali za chwilę oddał tyleż mocny, co niecelny strzał. Drugą połowę goście zaczęli od bardzo dobrego akcentu. W 48 min. silnym uderzeniem z dystansu kompletnie zaskoczył Słonkę Mateusz Fąs i uzyskał kontaktowe trafienie. W 52 min. Piast mógł nawet remisować, ale Słonka wygrał pojedynek z nacierającym przeciwnikiem. Potem ofensywne akcenty leżały praktycznie wyłącznie po naszej stronie. W 56 min. na 3:1 wcelował głową Błażej Borucki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w wykonaniu Pacholika. Przyjezdni przed wrzutką protestowali twierdząc, iż golkiper w akcji dającej róg MKS-owi, odbił futbolówkę już za linią końcową i w związku z tym powinno być wykonane wznowienie z autu bramkowego. Arbiter Mariusz Hoppe sędziujący zawody w pojedynkę podjął inną decyzję i trudno stwierdzić czy miał stuprocentową rację. Pisaliśmy przy okazji ubiegłotygodniowej wizyty emkaesiaków w Łobżenicy, że z dużą tolerancją należy podchodzić do postanowień prowadzących mecze sparingowe, którzy nie mogą liczyć na pomoc asystentów.

Od stanu 3:1 przewaga debrznian stała się przygniatająca. W 57 min. po solowej akcji próbował silnie z lewej nogi Wenda, lecz spudłował. Czwartego gola strzelił Stalka w 65 min., kiedy odebrał piłkę rywalowi i sprytnym lobem poza zasięgiem bramkarza umieścił w siatce. W 70. minucie było 5:1 po uderzeniu zza szesnastki autorstwa dopiero co wprowadzonego na murawę Wojciecha Marczaka. "Gała" po koźle odbiła się od słupka i wpadła do bramki. W 75 min. po podaniu z głębi pola naciskany Władyczak umiejętnie utrzymał się przy piłce i zmieścił piłkę w celu przy słupku. 6:1. W samej końcówce zmarnowaliśmy sporo sposobności na powiększenie wyniku. W 77 min. P. Wegner (zmienił trzy minuty przedtem... Słonkę, ale grał oczywiście w polu, natomiast między słupki powędrował Wojciech Taras), w 78 min. Władyczak (zablokowany w ostatniej chwili przez obrońcę po dobrym zagraniu Kacpra Bieleckiego), w 82 min. K. Dudzic (zbyt lekki strzał), w tej samej minucie Stalka (z bliska w poprzeczkę, zdecydowanie najdogodniejsza okazja!) i w 90. minucie po podaniu Stalki P. Wegner. Kiedy zdawało się, iż rezultat nie drgnie zdążyliśmy zdobyć gola numer siedem, a konkretnie P. Wegner po ładnej asyście Bieleckiego.

Zanim wrócimy do rywalizacji o punkty MKS będzie miał okazję sprawdzić się dwukrotnie towarzysko. W środę 21 kwietnia o godz.17.45 rozegramy drugi w ciągu pięciu tygodni mecz z GTS-em w Lipce, z kolei w sobotę 24 kwietnia również odbędzie się spotkanie kontrolne, ale o miejscu i przeciwniku poinformujemy nieco później.

MKS Debrzno- Piast Skic 7:1 (2:0)

1:0 Sebastian Stalka (16)
2:0 Gracjan Wenda (17)
2:1 Mateusz Fąs (48)
3:1 Błażej Borucki (56)
4:1 Sebastian Stalka (65)
5:1 Wojciech Marczak (70)
6:1 Paweł Władyczak (75)
7:1 Paweł Wegner (90)

MKS: Słonka (74 P. Wegner)- W. Taras, W. Marzec, Borucki, Kamowski- Wenda (72 K. Dudzic), Władyczak, Mucha (70 Marczak), Pacholik- Stalka, Nykiel (61 Bielecki)

Od 74. minuty w bramce MKS-u stał W. Taras

Źle nastawione celowniki...10.04.2021r.
...i to w obydwu drużynach. Tak podsumowalibyśmy sparing z Pogonią Łobżenica, który seniorzy mieli okazję rozegrać w sobotnie popołudnie. Czerwono-niebiescy w tym pożytecznym, potrzebnym sprawdzianie ulegli minimalnie czołowej ekipie wielkopolskiej V ligi (czyli klasy pośredniej między IV ligą a okręgówką), a jedynego gola strzelił dla gospodarzy Jan Bruski i to... raczej ze spalonego.

Pojechaliśmy na towarzyskie zawody w czternastu, m.in. bez Bartłomieja Licy, Norberta Muchy, Bartłomieja Rutyny i Gracjana Wendy. Pierwsze minuty na boisku w roku 2021 zaliczył Krzysztof Dudzic, a po trzech tygodniach przerwy wrócił Wojciech Taras, który doznał urazu w trakcie sparingu z GTS-em Lipka 19 marca.

Miejscowi, których prowadzi Mateusz Hrycoń również desygnowali na murawę łącznie 14 zawodników. Jako pierwsi dobrą okazję stworzyli podopieczni Sławomira Słonki. W 3 min. Michał Pacholik wymienił efektowne podania z Jakubem Nykielem i silnie, płasko strzelił z prawej nogi, tuż przy słupku. Golkiper Pogoni z najwyższym trudem sparował futbolówkę na rzut rożny. W 17 min. źle skomunikowali się Wojciech Marzec ze Słonką, piłka "zatańczyła" na naszym polu karnym, ale bez negatywnych konsekwencji, bo koniec końców trafiła do rąk naszego bramkarza.

W 23 min. Paweł Władyczak przejął "gałę", podciągnął ją w pobliże szesnastki, uderzył celnie, lecz zbyt słabo. Na prowadzenie powinniśmy wyjść w 35. minucie. W. Taras odważnie włączył się do akcji ofensywnej i będąc kilkanaście metrów przed celem strzelił z "dużego palca" w poprzeczkę... Bardzo szkoda tej sytuacji, a wkrótce w 37 min. próbował Władyczak, tym razem mocno, jednak golkiper przeniósł piłkę nad poprzeczkę. W 41 min. niebezpiecznie przed bramką debrznian, lecz pogoniści wywalczyli tylko kornera, a po nim jeden z rywali główkował obok prostokąta. W 43 min. rzut wolny w wykonaniu W. Marca, silny strzał, piłka odbiła się od muru, przeciwnicy zainicjowali kontrę, którą przerwał odważnym i co ważne udanym wślizgiem... W Marzec! Brawo za zaangażowanie dla "Marcyka". Pierwszą część zakończyliśmy udaną interwencją Słonki w zamieszaniu w 45+1. minucie.

Na drugą połowę wyszliśmy mało skoncentrowani, a może po prostu to team z Łobżenicy ruszył odważniej i od razu mieliśmy wyraźne kłopoty. W 47 min. Słonka wybronił czystą pozycję, w 48 min. zażegnał niebezpieczeństwo W. Taras, a za moment Słonka udaną paradą wybił piłkę na róg. Niestety, zaraz potem straciliśmy tego jedynego gola. Korner, wrzutka, strzał w słupek i skuteczna dobitka Bruskiego. Po końcowym gwizdku analizowaliśmy pro forma, czy nie było tam spalonego i... raczej był! W chwili pierwszego uderzenia dobijający później futbolówkę Bruski miał bowiem przed sobą bramkę i... Pacholika, a Słonka był wysunięty przed piłkarza Pogoni, co oznaczałoby ofsajd. Szczegół? Tak, naturalnie, że tak, bo to tylko kontrolny mecz prowadzony przez jednego arbitra, który raczej nie miał szans tak zinterpretować tego zdarzenia.

Co by nie pisać, słabo graliśmy w tym fragmencie zawodów, co dodatkowo podkreśliły dwie okazje gospodarzy. W 51 min. wolej z lewej flanki (nieprecyzyjny), a w 60 min. (też z lewej strony) uderzenie z 20 metrów i tylko słupek z perspektywy miejscowych. 60 sekund później ponownie piłka trafiła w obramowanie bramki tyle, że... Pogoni po tym, jak Władyczak zagrał do wprowadzonego po przerwie Krzysztofa Szawarniaka i po interwencji obrońcy niewiele zabrakło do gola samobójczego.

W 64 min. najlepsza sposobność dla rywali na drugą bramkę. Słonka sfaulował jednego z nich w polu karnym i sędzia gwizdnął jedenastkę. Wykonujący ją Rafał Kubacki zmylił Sławka, ale futbolówka odbiła się od słupka i wyszła w pole... Za chwilę Słonka sparował piłkę do boku po uderzeniu z wolnego. Obydwa zespoły chciały grać do przodu, przez co dobrze oglądało się mecz może nie stojący na nadzwyczajnym poziomie, lecz na pewno ciekawy. W 67 min. doskonałą okazję zaprzepaścił Nykiel. Kuba miał kilka metrów do celu po obronieniu przez bramkarza strzału z dystansu Szawarniaka, jednak przeniósł "gałę" nad poprzeczkę... W 69 min. niecelnie uderzał Damian Kamowski, w 72 min. głową strzelał Szawarniak, a w 75 min. po szybkim ataku i zagraniu Władyczaka w dobrej pozycji znalazł się Szawarniak, ale bramkarz był na posterunku. Ponadto w 79 min. Stalka próbował powodzenia z półobrotu, a poprawił po interwencji golkipera J. Kuliński, a w 88 min. w światło bramki przymierzył Stalka. Wszystko na próżno, tego dnia nie było nam dane cieszyć się z trafienia emkaesiaków...

W ostatnim kwadransie także ekipa z Łobżenicy trzykrotnie mogła uzyskać bramkę. W 75 min. Borucki zatrzymał się sygnalizując spalonego (nie było o tym mowy), a po zagraniu wzdłuż bramki Słonki mieliśmy masę szczęścia, w 82 min. piłka przeszła W. Marca, potem również Kamowskiego i po uderzeniu z bliska wyręczył Słonkę słupek, natomiast w 87. minucie Sławek wygrał pojedynek z rywalem. Szans zatem po obu stronach nie brakowało, skuteczności już tak...

Pogoń Łobżenica- MKS Debrzno 1:0 (0:0)

1:0 Jan Bruski (49)

MKS: Słonka- W. Taras, W. Marzec, Borucki, Domański (55 Kamowski)- Bielecki (46 Szawarniak), Władyczak, Stalka, Pacholik- J. Kuliński, Nykiel (74 K. Dudzic)

Futbol z przygodami28.03.2021r.
Nie mamy możliwości występów w lidze, więc seniorzy MKS-u skorzystali z zaproszenia Kolejarza Chojnice i rozegrali mecz towarzyski tak, aby nie wypaść zupełnie z rytmu w trakcie tej odbywającej się z dużymi perypetiami rundy wiosennej. Przegraliśmy z przedstawicielem klasy A 3:5 po szarpanej grze, naznaczonej niestety licznymi błędami i mało płynną, niestabilną postawą emkaesiaków, szczególnie w drugich 45 minutach.

Sławomir Słonka miał tego dnia do dyspozycji szesnastu piłkarzy, ale skład daleki było od tego najsilniejszego. Zabrakło chociażby Bartłomieja Licy, Michała Pacholika, Bartłomieja Rutyny, Krzysztofa Szawarniaka czy Wojciecha Tarasa. Na ławce usiedli mający znikome doświadczenie z gry w dorosłym zespole czterej zawodnicy oraz wracający po 9-miesięcznej przerwie do gry w czerwono-niebieskich barwach (pobyt w juniorach A Chojniczanki) Damian Kamowski.

Lepiej zaczęli miejscowi. W 16 min. zdobyli gola za sprawą Mateusza Sikorskiego, który skorzystał z nieudanej pułapki ofsajdowej, ograł Słonkę i skierował futbolówkę do pustej bramki. Parę minut wcześniej chojniczanie egzekwowali rzut wolny za zagranie Słonki ręką poza polem karnym, lecz bez konsekwencji. W 22 min. powinniśmy strzelić gola. Paweł Władyczak uruchomił prostopadle Jakuba Nykiela, "Rudy" wcelował w słupek, a próbujący dobijać Władyczak został zablokowany. W 24 min. solowa akcja Kacpra Bieleckiego i uderzenie ponad poprzeczkę. Po drugiej stronie w 26 min. Słonka wygrał pojedynek z przeciwnikiem w sytuacji sam na sam. Wkrótce notowaliśmy remis, ale zanim to się wydarzyło, w 28 min. Jakub Kuliński wymienił podania z Nykielem i strzelił w bramkarza. Chwilę później było dużo lepiej. W środku pola opanowali grę Władyczak z Sebastianem Stalką, piłka dotarła do Nykiela, który przekazał ją J. Kulińskiemu, a "Kulin" pewnie pokonał golkipera.

W ostatnim kwadransie I odsłony działo się sporo ciekawego. W 31 min. J. Kuliński był bliski powodzenia po akcji Stalki i Gracjana Wendy, w 38 min. błąd bramkarza Kolejarza, podanie Nykiela do Władyczaka i niecelna próba będącego na bardzo dobrej pozycji Stalki. W 40 min. natomiast mocny strzał Władyczaka i rzut rożny. Rywale mieli szanse w 33 min. (i to dwie, przy pierwszej Słonka odbił piłkę, przy drugiej ratował nas wybiciem "gały" sprzed linii Błażej Borucki) oraz w 41. minucie, gdy po kontrze wyręczył debrznian słupek. Za moment niestety Sikorski trafił do siatki na 2:1 i taki rezultat utrzymał się do przerwy.

Skutecznie zagraliśmy w pierwszych dziesięciu minutach po zmianie stron. Wprawdzie w 47 min. J. Kuliński uderzył za słabo, gdy był na wprost golkipera przez nikogo nie pilnowany, ale w tej samej minucie gapiostwo defensorów Kolejarza wykorzystał Wojciech Marzec, który bez problemu przedarł się środkiem boiska w pobliże bramki. Mógł strzelać, lecz wybrał podanie do jeszcze lepiej ustawionego Nykiela i koledze nie pozostało nic innego jak dopełnić formalności. 2:2! Poszliśmy za ciosem i już w 53 min. po zagraniu Wendy na 3:2 uderzył płasko Władyczak. W 55 min. łutu szczęścia zabrakło Nykielowi po podaniu Patryka Kopczyka, bo Kuba nie sięgnął futbolówki. Nie oznacza to, że dominowaliśmy wyraźnie, ponieważ w 51 min. po kontrze spowodowanej złym rozegraniem piłki rywale obili poprzeczkę. Mimo to liczyliśmy na korzystny przebieg następnych fragmentów gry, a tymczasem w 57 min. Sikorski skompletował hat tricka, strzelając z lewej nogi zza szesnastki, po akcji troszkę "z niczego".

Nadal to MKS mógł przechylić szalę wygranej na swoją stronę i pewnie tak stałoby się, ale Stalka nie zdołał umieścić piłki w siatce w dwóch doskonałych sytuacjach w 60 min. (jak to nie wpadło?!) oraz w 66 min. (sam na sam, prosto w golkipera...), a wcześniej J. Kuliński, główkując w 59 min. niecelnie po rzucie wolnym Stalki. Nie wykorzystaliśmy tych sposobności, za to w 69 min. czwarty raz pokonał Słonkę Sikorski, tym razem płaskim uderzeniem. Przegrywaliśmy 3:4 i to był kluczowy moment sparingu, a chojniczanie dołożyli jeszcze piątą bramkę w 77. minucie, gdy znowu nie udała nam się próba złapania na spalonym i Dominik Lamczyk ze spokojem wykończył atak.

Zatem 5:3 dla Kolejarza, a my mieliśmy jeszcze w końcówce swoje okazje, niestety bez powodzenia. Było to w 76 min. za sprawą Dawida Kleista (podawał Kamowski), który spudłował z bliska, poza tym Kamowskiego (dwa strzały w 78. minucie), Stalki (rzut wolny w 81. minucie) oraz Macieja Noworolskiego (golkiper złapał piłkę po jego uderzeniu w 83 min., zagrywał Stalka).

Na koniec o sytuacji niespotykanej dotychczas w historii MKS-u. Otóż towarzyskie spotkanie graliśmy na... dwóch obiektach! Pierwszy kwadrans piłkarze rywalizowali na boisku "Modrak" ze sztuczną nawierzchnią, ale kiedy okazało się, że dalsze przebywanie tam nie jest możliwe, drużyny przemieściły się na ul. Lichnowską, czyli stadion Kolejarza i po kilkunastu minutach przerwy dograły 75 minut na naturalnej murawie... Science fiction? Nie, piłka nożna Anno Domini 2021...

Kolejarz Chojnice- MKS Debrzno 5:3 (2:1)

1:0 Mateusz Sikorski (16)
1:1 Jakub Kuliński (29)
2:1 Mateusz Sikorski (41)
2:2 Jakub Nykiel (47)
2:3 Paweł Władyczak (53)
3:3 Mateusz Sikorski (57)
4:3 Mateusz Sikorski (69)
5:3 Dominik Lamczyk (77)

MKS: Słonka- Domański, Mucha, W. Marzec, Borucki (76 Majkowski)- J. Kuliński (67 Kleist), Władyczak, Stalka, Bielecki (54 Kopczyk)- Wenda (75 Noworolski), Nykiel (55 Kamowski)

Wiatr, śnieg i... trafienie z kornera19.03.2021r.
Obecnie cieszy każda możliwość wyjścia na boisko, więc fakt, iż zamiast rozgrywek ligowych uczestniczymy w sparingach nie jest może najszczęśliwszym rozwiązaniem w drugiej połowie marca (każdy chciałby o tej porze roku normalnie rywalizować o punkty), ale jest JAKIMŚ... Zatem w sumie z radością emkaesiacy udali się za miedzę, do Wielkopolski (tam mogliśmy oficjalnie zagrać w piątkowe popołudnie), na potyczkę z występującym na co dzień w klasie B GTS-em Lipka. Lepsze to niż bezczynność, więc z tego punktu widzenia każda aktywność jest cenna. Wygraliśmy z lipczanami 5:2, czyli dość pewnie, choć aż do 39. minuty nie zmieniał się wynik bezbramkowy, mimo wyraźnej dominacji podopiecznych Sławomira Słonki.

Pierwsze dwadzieścia minut to była walka zarówno z przeciwnikami, jak i warunkami atmosferycznymi, bo nagle zima przypomniała o sobie, nadeszły nad obiekt w Lipce ciemne chmury, a wraz z nimi porywisty wiatr i dokuczliwy śnieg. Było trudno, bo akurat zadymka przeszkadzała głównie debrznianom, miała wpływ na ich płynne, ofensywne poczynania.

W drużynie znad Debrzynki zaprezentowało się 15 zawodników, z czego jedno nazwisko przykuwało uwagę. Michał Birosz po bardzo długiej pauzie (ponad siedmioletniej!), podyktowanej względami zdrowotnymi wyszedł na boisko i dał naprawdę dobrą zmianę. Atak stworzyli tym razem niespełna 18-letni Jakub Nykiel i Gracjan Wenda, juniorskie były też nasze skrzydła (Kacper Bielecki i Patryk Kopczyk), z kolei centrum pola obsadzili doświadczeni Paweł Władyczak i Michał Pacholik. Jedynie między słupkami (Słonka) oraz w obronnym kwartecie bez roszad w porównaniu z ostatnim ligowym występem w Słupsku.

Długo męczyliśmy się, zanim wreszcie piłka wpadła do siatki GTS-u i jak było to wcześniej zaznaczone również dlatego, iż było "pod górkę" (czytaj pod wiatr i śnieg), ale także z powodu ambitnej gry gospodarzy i w miarę uważnej ich postawy w obronie. Troszkę też rozregulowane były celowniki debrznian. Spójrzmy na wykaz spięć podbramkowych do chwili strzelenia gola na 1:0: 7 min.- Władyczak wprost w bramkarza, 8 min.- podanie Wendy do Nykiela, czysta pozycja i strzał obok celu, 10 min.- Pacholik do Wojciecha Tarasa, niecelne uderzenie, 12 min.- po rzucie wolnym Pacholika szanse Wendy oraz Bieleckiego i w efekcie rzut rożny, 15 min.- faul na Wendzie, wolny, wrzutka i Wenda obok słupka, 25 min.- dośrodkowanie Pacholika z rogu, Nykiel głową, golkiper chwycił futbolówkę, 26 min.- celna próba Kopczyka, 31 min.- trójkowa akcja z udziałem W. Tarasa, Nykiela i Wendy, pudło..., 33 min.- asysta Pacholika, Wenda strzela ponad poprzeczkę. Sporo jak widać tych okazji, sporo...

W 39 min. w wykazie strzelców zameldował się Władyczak. Zagrywał Błażej Borucki, uderzał Pacholik, a po drodze "gałę" dotknął jeszcze "Władek" i to jemu zapisaliśmy tę bramkę. Do końca I odsłony szybko poszliśmy za ciosem i podwyższyliśmy na... 3:0. Najpierw wprawdzie golkiper wybronił strzał Kopczyka, ale chwilę potem (42 min.) po kolejnej akcji Boruckiego niefartownie interweniował obrońca miejscowych Tomasz Nykiel i wpakował piłkę do siatki. W doliczonym czasie silnie przymierzył z wolnego W. Taras. Wywalczył róg, a po nim padła kolejna bramka. Wrzucał Pacholik, piłka przeszła kilka osób, zagapili się defensorzy wraz z golkiperem i... wpadła do celu. To siódme w historii drużyny seniorów MKS-u trafienie z kornera, a ponieważ to bardzo rzadko spotykane wydarzenie poświęcimy mu niedługo osobny artykuł.

Po przerwie nadal napór zespołu Słonki. W 48 min. solowy rajd Wendy i jedynie róg, bo to powinien być gol. W 49 min. dwa strzały debrznian. Pierwszy celny w wykonaniu Kopczyka, drugi niecelny autorstwa W. Tarasa, przy czym piekielnie mocno bita piłka przeleciała tak daleko od "prostokąta", że wylądowała na przebiegającej obok stadionu... drodze wojewódzkiej nr 188, tuż przed przejeżdżającym autem. Uff! Co się odwlecze... W 50 min. świetny odbiór w środku pola Władyczaka, prostopadłe zagranie w kierunku wbiegającego Nykiela, a "Rudy" płasko przy słupku zmieścił piłkę w bramce. 4:0. W 56 min. bramka dla GTS-u. Poszczęściło się Dominikowi Michalskiemu, który ładnie strzelił zza szesnastki, ale dopomógł mu rykoszet i piłka wylądowała pod poprzeczką. Chwilę wcześniej Słonka również miał problemy, ale poradził sobie z płaskim uderzeniem.

Kolejne okazje stwarzali emkaesiacy. Przed stratą gola miał takową Borucki (zbyt słabo, choć celnie), później natomiast Pacholik (nieprecyzyjnie z rzutu wolnego w 58. minucie), Bielecki (z paru metrów w światło bramki w 64 min., lecz zabrakło siły strzału) oraz Wenda w 67 min. (omal nie wyłuskał futbolówki bramkarzowi, niewiele zabrakło do powodzenia). Gracjan dopiął jednak swego, bo w 70 min. trafił na 5:1, obsłużony dokładnym zagraniem przez Pacholika. Wyszedł w tempo do podania i wygrał pojedynek z bramkarzem. Następnych sposobności nie brakowało... W 74 min. po zagraniu W. Tarasa potężny strzał Pacholika i poprzeczka, w 77 min. Wojciech Marzec do W. Tarasa, sytuacja sam na sam i bolesne dla debrznianina starcie z bramkarzem, po którym nie wiedzieć dlaczego milczał gwizdek sędziego, a w 78 min. Pacholik do Władyczaka, piłka dotarła do Macieja Noworolskiego, ale nie potrafił zdyskontować tej szansy. Katalog szans dopełnił w 85, 88 i 90. minucie wspomniany Birosz, a najbliżej gola był w tej ostatniej próbie, gdy obił zewnętrzną część słupka. Ponadto mógł trafić Dawid Kleist, lecz wzięty na "celownik" przez sędziego przygodnego (wydumany spalony, wymyślony faul...) nie zdołał zameldować się na snajperskiej liście.

Uczynił to natomiast Krystian Zaborowski. Lipczanin, niegdyś piłkarz drużyn juniorskich MKS-u, wykorzystał złe wznowienie Słonki i w 79 min. poprawił nieco (patrząc z perspektywy GTS-u) wynik na 5:2. Poza tym 180 sekund przedtem fatalnie spudłował w idealnej sytuacji... Kiedy i gdzie seniorzy ponownie pojawią się na boisku i rozegrają jeśli nie mecz o stawkę, to chociażby kolejny sparing? Nie wiemy, bo przewidywalność piłkarskiego kalendarza to pojęcie od dwunastu miesięcy w Polsce zapomniane....

GTS Lipka- MKS Debrzno 2:5 (0:3)

0:1 Paweł Władyczak (39)
0:2 Tomasz Nykiel (42-s)
0:3 Michał Pacholik (45+2)
0:4 Jakub Nykiel (50)
1:4 Dominik Michalski (56)
1:5 Gracjan Wenda (70)
2:5 Krystian Zaborowski (79)

MKS: Słonka- W. Taras, Mucha, W. Marzec, Borucki- Kopczyk (55 Kleist), Władyczak, Pacholik, Bielecki (70 Birosz)- Nykiel (64 Majkowski), Wenda (76 Noworolski)

Gol na minusie z Iskrą 21.02.2021r.
W czwartym przedwiosennym sparingu seniorzy MKS-u doznali pierwszej w tym roku porażki. Na chojnickim "Modraku" przegraliśmy z Iskrą Krajenka 0:1, tracąc jedynego gola w 43. minucie rozgrywanego w dużo lepszych warunkach niż poprzednie meczu. Można zażartować, iż skończył się lód na boisku i wraz z jego odejściem skończyły też... hokejowe rezultaty, bo trzy wcześniejsze potyczki towarzyskie w 2021 roku przyniosły łącznie aż 23 bramki. Teraz zaledwie jedną i to dla twardo grających przeciwników, którzy w ciągu 90 minut byli po prostu odrobinę skuteczniejsi.

Sporo zamieszania było przed samym spotkaniem, ponieważ zaplanowane dużo wcześniej na godz.15.30 zawody miały się jednak odbyć wg opiekunów obiektu punkt piętnasta, co okazało się... rano w niedzielę, czyli bardzo późno. Koniec końców dogadaliśmy się ostatecznie na 15.15. Trener Sławomir Słonka, odmiennie niż przez minione tygodnie, miał okazję przetestować bardzo szeroką grupę zawodników. Zagrało więc aż 21 piłkarzy, a taka frekwencja należy do rzadkości w dziejach ekipy seniorów z Debrzna. Również 21 osób wybiegło na boisko w kontrolce z Krajną Sławianowo (3:2) 30 lipca 2008 r., a więcej, bo 22 (sic!) dwa lata potem, 8 sierpnia 2010 r., gdy przegraliśmy u siebie w sparingu z Brdą Przechlewo 0:4. W tym drugim meczu debiutował w dorosłym futbolu 18-letni wówczas Wojciech Taras, a z obecnej kadry grał wtedy także (co zupełnie nie zdziwi znających dzieje czerwono-niebieskich) Paweł Władyczak.

Teraz nowicjuszy było dwóch, a mianowicie Patryk Kopczyk i Jakub Majkowski, którzy przebywali na murawie symbolicznie, po kilka minut. Kopczyk (niespełna 16 lat) grał w przeszłości w juniorach C2 MKS-u, a dokładnie w rundzie wiosennej edycji 2018/2019. Był w tamtym czasie wypożyczony z GTS Orzeł Lipka, a następnie reprezentował barwy Chojniczanki Chojnice, którego to klubu jest formalnie zawodnikiem do dziś. Majkowski (rocznik 2003) z kolei ma za sobą półroczne występy w juniorach B naszego klubu jesienią 2019 roku.

Pierwszy mecz w tym roku zaliczył przebywający na co dzień poza Debrznem Bartłomiej Rutyna i właśnie Bartek w 8 min. postraszył strzegącego bramki teamu z Krajenki od wielu lat Dawida Ratajczyka. Po zagraniu Bartłomieja Licy mocno uderzył z dystansu i wywalczył rzut rożny. Po nim ładnym strzałem popisał się Władyczak i piłka odbiła się od poprzeczki. W 11 min. próbował Lica i znowu egzekwowaliśmy kornera, po którym nadbiegający W. Taras nie zdołał zamknąć dośrodkowania. W 28 min. akcja Licy, B. Rutyny i Krzysztofa Szawarniaka zakończona uderzeniem Sebastiana Stalki. Celnym, ale zbyt słabym, aby zaskoczyć Ratajczyka. W 32 min. niebezpiecznie pod bramką Słonki. Dwukrotnie rzut rożny dla Iskry, za drugim razem jeden z rywali spudłował z kilku metrów. Do przerwy jednak 0:1, bo w 43 min. Jakub Karpiński dobił do siatki strzał kolegi, sparowany przez Słonkę. Prowadzenie może niezbyt zasłużone, ale w tej dyscyplinie sportu liczą się, co oczywiste gole, a nie wrażenia artystyczne. Szybko mogła nadejść zresztą riposta, bo w tej samej minucie, gdy straciliśmy bramkę bliski odpowiedzi był W. Taras, lecz uderzoną pod poprzeczkę futbolówkę odbił Ratajczyk.

W przerwie dość nietypowa zmiana. Za Słonkę wszedł Maciej Domański, ale... nie na bramkę, tylko do pola, a między słupkami pojawił się W. Taras. Przez dobre pół godziny debrznianie stwarzali liczne okazje na wyrównanie, ale nasze wysiłki spełzły na niczym. W 50 min. po zagraniu Stalki szansę miał Michał Pacholik, w 59 min. silnie strzelał Władyczak (niecelnie), podobnie w 60 min. Szawarniak, a w 64 min. po podaniu Błażeja Boruckiego zatrudnił golkipera Pacholik. Oprócz tego w 65 min. Wojciech Marzec zademonstrował uderzenie z dalszej odległości, zaś w 67 min. asystował Pacholik, a sam na sam z bramkarzem był B. Rutyna, z kolei dwie minuty później tenże "Rutyniarz" pędził samotnie na bramkę, ale zbyt daleko wypuścił sobie "gałę". Poza tym Pacholik strzelił celnie w 74 min., podobnie jak kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Jakub Kuliński. Iskra stworzyła dwie sposobności na podwyższenie wyniku, lecz w 72 min. udanie interweniował W. Taras, a w 78 min. rywale spudłowali w sytuacji jeden na jeden po kontrze.

Piąty i chyba ostatni, jeśli rozgrywki zostaną wznowione w pierwszy weekend marca, sparing przed ligą czeka piłkarzy MKS-u w niedzielę 28 lutego. Zagramy z Polonią Jastrowie o godz.12.00 w Brzeźnicy (gdy pozwoli na to stan boiska), albo z tym samym klubem na "Modraku" w Chojnicach, gdyby warunki atmosferyczne były niekorzystne.

MKS Debrzno- Iskra Krajenka 0:1 (0:1)

0:1 Jakub Karpiński (43)

MKS: Słonka (46 Domański)- W. Taras, Mucha, W. Marzec, Borucki (84 Majkowski)- Lica (54 Wenda, 85 Noworolski), Władyczak (82 Kleist), Stalka (63 J. Kuliński, 87 Kopczyk), Pacholik (74 Bielecki)- Szawarniak (79 K. Masternak), B. Rutyna (73 Nykiel)

Od 46. minuty w bramce MKS-u Wojciech Taras

Minimalnie skuteczniejsi na boisku-lodowisku13.02.2021r.
W trzecim meczu kontrolnym przygotowujący się do rundy wiosennej seniorzy MKS-u wygrali na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Tucholi z wiceliderem jednej z grup kujawsko-pomorskiej klasy A Rawysem Raciąż 5:4. Podobnie jak poprzednio piłkarze zmagali się z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Ponieważ spotkanie rozgrywano w sobotni wieczór murawa była mocno zmrożona. Mieliśmy pecha, bo kilka godzin wcześniej temperatura oscylowała wokół dwóch, trzech stopni powyżej zera i plac wyglądał dużo lepiej. Na szczęście żaden z piłkarzy nie nabawił się urazu i to jest bodaj najistotniejsza wiadomość.

Pierwszy raz gościliśmy w Tucholi na meczu seniorów, co oznacza, że do historii dopisaliśmy siódmy tego typu obiekt, jeśli chodzi o spotkanie dorosłej ekipy czerwono-niebieskich. Przypomnijmy, że w minionych latach mieliśmy okazję biegać za futbolówką na syntetycznych murawach w Bytowie, Chojnicach, Słupsku, Wałczu, Złotowie i Lęborku.

Pojechaliśmy na towarzyską konfrontację w 14-osobowym zestawieniu, a więc "bez szału", jeśli chodzi o frekwencję. Lepiej zaczęli rywalizację przeciwnicy, którzy z miejsca zaatakowali z dużym animuszem. W 2 min. uratował nas Wojciech Marzec, ekspediując w porę piłkę sprzed linii bramkowej. W 4 min. nic już nie stanęło na przeszkodzie Damianowi Rybackiemu, głównej postaci teamu z Raciąża, którą pamiętamy z letniego turnieju w Debrznie (król strzelców tamtej imprezy). Ładnie zamknął prawe skrzydło i płaskim strzałem w długi róg zaskoczył Sławomira Słonkę.

Riposta debrznian była wręcz piorunująca. Dwukrotnie dał o sobie znać Krzysztof Szawarniak. W 7 min. po zagraniu Pawła Władyczaka umiejętnie przyjął piłkę i natychmiast uderzył z woleja, zdobywając przedniej urody gola. Poszliśmy za ciosem i w 9 min. znowu "Szuwar" pokonał golkipera, tym razem precyzyjnym lobem zza pola karnego, po otrzymaniu futbolówki od... obrońcy Rawysa. W 13 min. debrznianin mógł skompletować hat tricka, lecz bramkarz poradził sobie z jego próbą. Wiele działo się na boisku, mimo ciężkiej murawy piłkarze grali szybko, tempo mogło się podobać. W 15 min. błąd Gracjana Wendy i niecelny lob jednego z przeciwników. W 22 min. dobrze włączył się do akcji Maciej Domański, a silnym strzałem ponad poprzeczkę zwieńczył akcję Szawarniak. Bliscy powodzenia byliśmy jeszcze w 26 min., kiedy Władyczak podał do Wendy, a następnie "gała" powędrowała do Jakuba Nykiela, który jednak minimalnie spalił.

Wreszcie w 28 min. padł trzeci gol dla emkaesiaków. Drugą asystę zapisaliśmy Władyczakowi, a z lewej nogi błyskawicznie przymierzył w okolice "okienka" Sebastian Stalka. 3:1! W 30 min. Norbert Mucha zwlekał z dojściem do piłki, rywale przechwycili ją i usiłowali zaskoczyć Słonkę, ale Sławek wybił na rzut rożny. W 36 min. Słonka wyszedł obronną ręką z dużej opresji, a po poprawce Rawys egzekwował kornera. W 39 min. z kolei udanie zagrywał Błażej Borucki i po celnym strzale Szawarniaka wywalczyliśmy róg.

Końcówka pierwszej odsłony oraz początek drugiej bardzo nieudane w wykonaniu MKS-u. W 43 min. łatwa bramka zdobyta przez Dam. Rybackiego, który dołożył nogę z bliska, pozostawiony bez opieki przed celem. Po wznowieniu po krótkiej przerwie w 47 min. Tobiasz Mocek głową uderzył na remis po wrzutce z kornera, a zaraz potem Dam. Rybacki wyprowadził swój zespół na prowadzenie 4:3, kończąc akcję strzałem z paru metrów. Na szczęście odpowiedzieliśmy bezzwłocznie, wracając szybciutko do gry, bo w 50 min. dynamicznie wbiegł w szesnastkę Michał Pacholik i po jego podaniu Nykiel zmieścił piłkę przy słupku.

Później dobra gra teamu z Grodu Dzika. W 52 min. wymiana piłek między Stalką i Nykielem, lecz zbyt słaby strzał tego pierwszego, w 56 min. dobra akcja Wendy i uderzenie po ziemi, ale obok bramki, a w 57 min. bodaj najlepsza szansa, gdy Nykiel wywalczył jedynie róg finalizując atak z bliska. Piłka po nodze rywala i poprzeczce wyszła na wspomniany rzut rożny. Następne minuty na korzyść Rawysa. W 59 min. dwa kornery, po drugim z nich niebezpieczny strzał głową przeciwnika. W 62 min. karny dla raciążan! Przewinił Wenda i arbiter Mariusz Hoppe wskazał na punkt oddalony od prostokąta o 11 metrów. Dam. Rybacki powinien strzelić swoją czwartą bramkę, ale... spudłował. Jeszcze w 66 min. Słonka obronił czystą pozycję, a asekurujący go Mucha w odpowiednim momencie wyjaśnił sytuację w aut. Potem więcej z gry miał już znowu MKS.

W 69 min. po rogu piłka zawędrowała na lewą stronę, gdzie Kacper Bielecki silnie uderzył ponad bramką. Dziesięć minut później na 5:4 wcelował Wenda, najlepiej odnajdując się w zamieszaniu podbramkowym, gdzie "potańczyła" nieco futbolówka i młody napastnik skorzystał z prezentu. W końcowych fragmentach stworzyliśmy trzy okazje na gola. W 81 min. po ataku w wykonaniu Domańskiego niewiele do powodzenia zabrakło Dawidowi Kleistowi, jednak golkiper na raty złapał piłkę. W 83 min. Mucha zagrał do Szawarniaka, Krzysiek mocno przymierzył i mieliśmy kolejny rzut rożny, a 60 sekund potem ostatnie ciekawe wydarzenie dnia, czyli strzał Wendy w boczną siatkę.

W niedzielę 21 lutego o godz.15.30 na "Modraku" w Chojnicach zmierzymy się z Iskrą Krajenka. Wprawdzie jakiś czas temu zastrzegaliśmy, iż możliwa jest gra w Krajence lub Bartoszkowie, ale aura na sto procent na to nie pozwoli. Warto nadmienić, że i w Grodzie Tura były z tym problemy, gdyż w weekend 13/14 lutego wszystkie mecze na sztucznym boisku zostały odwołane w trosce o bezpieczeństwo piłkarzy. Oby za tydzień stało się inaczej...

MKS Debrzno- Rawys Raciąż 5:4 (3:2)

0:1 Damian Rybacki (4)
1:1 Krzysztof Szawarniak (7)
2:1 Krzysztof Szawarniak (9)
3:1 Sebastian Stalka (28)
3:2 Damian Rybacki (43)
3:3 Tobiasz Mocek (47)
3:4 Damian Rybacki (48)
4:4 Jakub Nykiel (50)
5:4 Gracjan Wenda (79)

MKS: Słonka- Domański, Mucha, W. Marzec, Borucki (62 Kleist)- Wenda, Władyczak, Stalka, Pacholik (62 Bielecki)- Szawarniak, Nykiel (80 Noworolski)

Remis w ekstremalnych warunkach07.02.2021r.
Kilkanaście stopni mrozu (a temperatura odczuwalna była nawet jeszcze niższa) i wprawdzie odśnieżony chojnicki "Modrak", ale w wielu miejscach siłą rzeczy przypominający lodowisko... Taka sceneria towarzyszyła futbolistom w niedzielne lutowe popołudnie. Niebezpiecznie było w sparingu seniorów z GLKS Wysoka, niesprzyjająca aura powodowała obawę o zdrowie zawodników, lecz zdecydowaliśmy się na grę i na szczęście żadnemu piłkarzowi nic poważnego się nie stało, jednak stricte sportowo, przyznajmy to, trudno uznać ten test za wartościowy i w jakikolwiek sposób miarodajny. Obyśmy za sześć dni, sparując z Rawysem Raciąż w Tucholi, robili to w znośniejszych okolicznościach, bo chodzi wszak o futbol, a nie hokej czy łyżwiarstwo figurowe. Cóż, jak powiedziałby klasyk: "Taki mamy klimat"... Zima pokazuje w tym roku swoją moc, jakby zaprzeczając lansowanemu ostatnimi laty twierdzeniu, że mroźne i śnieżne przeszły już definitywnie do lamusa.

Wybraliśmy się do Chojnic w szesnastu, m.in. bez Macieja Domańskiego, Michała Pacholika oraz Martina Romanka (prawdopodobnie odejdzie z klubu), za to z Krzysztofem Szawarniakiem (bardzo możliwe, że jego umowa wypożyczenia do Burzy Nowa Wieś Wielka zostanie skrócona), Kacprem Bieleckim, Kamilem Masternakiem, Sebastianem Stalką i dość dawno nie widzianym na boisku w meczu MKS-u Bartłomiejem Licą. Wymieniona wyżej piątka piłkarzy nie grała w ubiegłotygodniowym sparingu z Myśliwcem Tuchomie.

W 5 min. Bielecki spróbował rajdu lewą flanką i wywalczył kornera. W tych pierwszych fragmentach lekko przeważaliśmy, ale to rywale wyszli na prowadzenie. Stało się tak w 12 min., kiedy Mateusz Stereńczak uderzył skutecznie przy słupku, pokonując Sławomira Słonkę. Wkrótce wyrównaliśmy za sprawą Licy, chociaż najpierw jego próba była nieudana (strzał obok celu po kontrze w 16 min.). Za to 60 sekund później po podaniu Gracjana Wendy pewnie skierował futbolówkę w długi róg i mieliśmy wynik 1:1. W następnej akcji Paweł Władyczak omal nie zaskoczył golkipera, a gdyby faktycznie trafił do siatki byłby to niechybnie kandydat do gola roku... Oto "Władek" na śliskiej murawie wykręcił piruet (!) niczym Grzegorz Filipowski za starych dobrych czasów, a przy tym zdołał oddać strzał, po którym piłka leciała pod poprzeczkę i w ostatniej chwili w ekwilibrystyczny sposób została odbita przez bramkarza.

W 22 min. ładnie powalczył Wenda, "gałę" przejął Jakub Kuliński i był na czystej pozycji, ale uderzył obok celu. Kolejne dwie szanse stworzyli przeciwnicy. Najpierw w 29 min. groźnie strzelali z dystansu. Słonka wybronił tę próbę, a asekurujący go Wojciech Taras był faulowany w powietrznym pojedynku. W 33 min. rzut wolny dla GLKS-u, interwencja Słonki i dobitka Patryka Pisuli, nieprecyzyjna. W ostatnich dziesięciu minutach I odsłony padły aż cztery gole. W 35 min. po akcji Pisuli i dokładnym zagraniu Szymon Bieda dołożył nogę z bliska i wysoczanie wygrywali 2:1. W 39 min. już remis 2:2, gdy J. Kuliński w pierwszej sytuacji zmarnował wyśmienitą pozycję, ale po chwili wykorzystał błąd przy wznowieniu gry przez rywali i łatwo umieścił futbolówkę w siatce. W 41 min. 3:2 dla MKS-u, bo po dograniu Licy i późniejszej asyście J. Kulińskiego będący w dobrym miejscu Wenda bez problemu pokonał bramkarza. Nie utrzymaliśmy tego rezultatu do przerwy, ponieważ w 44 min. po wolnym pośrednim (Słonka chwycił piłkę zagraną przez kolegę z drużyny) i niefartownej interwencji Wojciecha Marca (samobój) zrobiło się 3:3.

Drugie 45 minut bezsprzecznie gorsze, obydwie ekipy skupiły się na przetrwaniu bardzo trudnych warunków, stąd płynnej gry i goli było mniej. Dopiero w samej końcówce obejrzeliśmy dwie bramki. Wcześniej zanotowaliśmy wyborną sposobność Jakuba Nykiela w 53 min. (wprost w golkipera po dograniu od Szawarniaka), wybicie futbolówki sprzed linii przez W. Marca w 58 min., strzał "Szuwara" (60 min.), niecelne uderzenie Licy (podanie w tempo od Stalki) w 64 min. oraz próbę w środek prostokąta w wykonaniu K. Masternaka w 69 min. i dwie efektowne parady Słonki w 72. minucie. W 80 min. 4:3 dla emkaesiaków. Po dokładnym podaniu ze środka pola od K. Masternaka wbiegający w pole karne Szawarniak płasko przymierzył i drugi raz znaleźliśmy się na prowadzeniu. Nie udało się go utrzymać, gdyż w 83 min. Pisula z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki po składnej akcji jego zespołu. Nic szczególnego potem się nie wydarzyło i arbiter Mariusz Hoppe równo po 90 minutach ku uciesze obydwu ekip zakończył zawody.

Podziękowania dla opiekuna obiektu w Grodzie Tura Pawła Wrzeszcza za gorącą herbatkę w trakcie konfrontacji z GLKS-em. Trzecią potyczkę towarzyską tej zimy odbędziemy w sobotę 13 lutego o godz.18.00 w Tucholi, gdzie spotkamy się z Rawysem Raciąż. Tylko niech już ta pogoda choć troszkę się poprawi...

MKS Debrzno- GLKS Wysoka 4:4 (3:3)

0:1 Mateusz Stereńczak (12)
1:1 Bartłomiej Lica (17)
1:2 Szymon Bieda (35)
2:2 Jakub Kuliński (39)
3:2 Gracjan Wenda (41)
3:3 Wojciech Marzec (44-s)
4:3 Krzysztof Szawarniak (80)
4:4 Patryk Pisula (83)

MKS: Słonka- W. Taras, Mucha, W. Marzec, Borucki- Lica (76 Kleist), Władyczak, Stalka, Bielecki (46 K. Masternak)- Wenda (46 Szawarniak), J. Kuliński (46 Nykiel)
Grał również: Noworolski

Pozytywne wrażenia z pierwszego sprawdzianu 31.01.2021r.
Serię gier sparingowych seniorów w trakcie mroźnej (niesamowite, lecz to prawda...) zimy 2021 roku zaczęliśmy od wygranej z Myśliwcem Tuchomie 5:1 na boisku chojnickiego "Modraka". Czerwono-niebiescy pokazali chwilami niezłą grę i zwyciężyli zasłużenie, ale oczywiście nie przeceniamy tej wiktorii, bo to dopiero wstęp do zbliżającej się powoli rundy wiosennej i na wyciąganie daleko idących wniosków jest zdecydowanie za wcześnie.

Obydwie ekipy przystąpiły do towarzyskich zawodów w składach różniących się od tych z jesiennych ligowych rozgrywek, ale to normalne w grach kontrolnych. Co ciekawe, był to 25. w historii mecz debrznian z Myśliwcem i... dopiero pierwszy towarzyski, bo dotychczas kluby rywalizowały wyłącznie o punkty w okręgówce i klasie A oraz w potyczkach Pucharu Polski. Było to zarazem ledwie drugie w dziejach drużyny seniorów naszego klubu spotkanie rozgrywane w styczniu, a poprzednie miało miejsce również na "Modraku" 14 stycznia 2012 roku, gdy ulegliśmy rezerwom Chojniczanki 2:6.

Premierowe dziesięć minut niedzielnych zawodów z lekką przewagą przeciwników, podopieczni Sławomira Słonki skupiali się wtedy głównie na zabezpieczaniu tyłów. W 10 min. sygnał do ataku dał dobrze grający Michał Pacholik, który po kontrze dokładnie dograł piłkę do Jakuba Kulińskiego, ale młody napastnik w sytuacji sam na sam posłał ją obok wybiegającego golkipera oraz... bramki. Zrehabilitował się w pełni dosłownie za moment, bo w 11 min. prowadziliśmy 1:0, gdy Paweł Władyczak zdołał skierować futbolówkę do "Kulina", a ten trącił ją ponad wychodzącym bramkarzem i mimo interwencji obrońcy wpadła do siatki. W 14 min. Pacholik uderzał niecelnie po akcji, w której brali udział J. Kuliński i Maciej Domański. W 22 min. tuchomianie wymienili kilka podań i jeden z nich z prawego skrzydła kropnął w spojenie słupka i poprzeczki.

W 35 min. było 2:0. Drugi raz na listę strzelców wpisał się J. Kuliński, który tym razem nie miał problemu z wygraniem pojedynku z golkiperem po zagraniu Martina Romanka. W końcówce I odsłony przeważaliśmy, stwarzając jeszcze trzy dogodne okazje. W 40 min. Domański podał do Gracjana Wendy, a następnie "gałę" przejął J. Kuliński i przymierzył obok słupka, w 41 min. strzelał Pacholik (po rykoszecie, celnie), a w 42 min. dynamiczne wejście zaprezentował znowu Pacholik i blisko dojścia do uderzenia był Domański, jednak udanie interweniował jeden z defensorów.

Znakomicie zaczęliśmy drugą połowę. Piłka wędrowała między Wendą, J. Kulińskim i Władyczakiem, dotarła na prawą flankę do Domańskiego i Maciej zagrał wzdłuż celu, a nadbiegający Pacholik dopełnił formalności pod poprzeczkę. W 52 min. świetną sposobność miał dopiero co wprowadzony na murawę Jakub Nykiel, ale lobując bramkarza nie trafił w światło "prostokąta". Kolejne minuty dla Myśliwca. W 53 min. próba zza pola karnego, Słonka dotknął futbolówkę palcami, odbiła się od poprzeczki, a Wojciech Taras bez zbędnej zwłoki wyekspediował piłkę głową na kornera. W 54 min. minimalnie niecelny strzał z 20 metrów w wykonaniu rywali. W 60 min. z kolei jedna z nielicznych pomyłek bloku obronnego emkaesiaków (strata Wojciecha Marca), poszła akcja i mieliśmy nieco farta, bo przeciwnik nieznacznie chybił, a w 61 min. po rzucie wolnym kozłująca piłka sprawiła problemy Słonce. Cztery minuty później do siatki trafił Volodymyr Kaydrovych, jeden z najważniejszych zawodników Myśliwca, strzelając płasko z bliska. W 67 min. wolnego wykonywał W. Marzec, próba była celna, po koźle, lecz bramkarz nie dał się zaskoczyć. 120 sekund potem akcję Dawida Kleista i Władyczaka sfinalizował efektownie po zagraniu tego drugiego Pacholik. Już 4:1!

W końcówce zawodów tuchomianie uderzyli w poprzeczkę (73 min.), mieli też idealną okazję w 85 min. (strzał obok słupka), my natomiast podwyższyliśmy jeszcze wynik. W 82 min. prezentujący dobrą formę Romanek strzelił nie do obrony przy słupku (asysta Władyczaka), a ponadto ten sam piłkarz sprawdził umiejętności golkipera w 88. minucie.

Wypróbowaliśmy tego dnia 14 zawodników. Wśród emkaesiaków debiutował Maciej Noworolski, który podjął po bardzo długiej (wieloletniej...) przerwie treningi, gdyż wcześniej reprezentował MKS w zespole juniorów D1 w okresie 2013-2014. Drugi mecz kontrolny zagramy w niedzielę 7 lutego o godz.13.30, znowu na "Modraku", a przeciwnikiem będzie GLKS Wysoka.

MKS Debrzno- Myśliwiec Tuchomie 5:1 (2:0)

1:0 Jakub Kuliński (11)
2:0 Jakub Kuliński (35)
3:0 Michał Pacholik (48)
3:1 Volodymyr Kaydrovych (65)
4:1 Michał Pacholik (69)
5:1 Martin Romanek (82)

MKS: Słonka- W. Taras, Mucha, W. Marzec, Borucki- Domański (65 Kleist), Władyczak, Romanek, Pacholik- Wenda (50 Nykiel), J. Kuliński (78 Noworolski)

::  Copyright © 2003-2021 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::